Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekąska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekąska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 kwietnia 2015

Pieczone jajka w pomidorach / Eggs baked inside tomatoes

Pomysł na szybką, zdrową przekąskę lub śniadanie. Uwielbiam pomidory, uwielbiam jajka - to danie stworzone jest jakby z myślą o mnie. Zdrowe, szybkie i  proste w wykonaniu. Nie mogę już doczekać się pysznych, sezonowych pomidorów, na pewno będę jadła ich duże ilości w najróżniejszych odsłonach. :)



Przepis wegetariański / bezglutenowy
Odpowiednie dla dzieci


Składniki na 2 osoby:
2 średnie pomidory
2 jajka (najlepiej "zerówki" lub ze sprawdzonego źródła - u nas od Babci :) )
sól i pieprz
natka pietruszki do podania

Rozgrzej piekarnik do 200°C. Pomidory umyj, zetnij wierzchy (ok. 1/4, 1/5 wysokości) i wydrąż miąższ łyżeczką (możesz go dodać np do zupy pomidorowej lub sosu albo po prostu zjeść lub wyrzucić). Do wnętrza każdego pomidora nasyp troszkę soli i pieprzu, a następnie wbij świeże jajko. Posyp przyprawami i wstaw do nagrzanego piekarnika na 15-20 minut, aż białko się zetnie, a żółtko pozostanie płynne (ja trzymałam ciut za długo i żółtko było nadal miękkie, ale już nie płynne, co nie znaczy, że nie było smaczne). Przed podaniem posyp natką pietruszki. Podaj ze świeżym, chrupiącym pieczywem.
Taki "pomidor z niespodzianką" może być fajnym daniem dla malucha. Ściągnijmy dla pewności skórę (chyba że jest to już większe dziecko i poradzi sobie z gryzieniem) oraz pomińmy sól.





Niedocenione Jajko

Ekspresowy budyń jaglany waniliowy / Express vanilla millet pudding

Czasem nachodzi mnie chęć na "coś". Przeważnie bliżej nieokreślone. Łażę wtedy po kuchni i poszukuję inspiracji. W "dawnych, cukrowych czasach" zwykle wyciągałam z szuflady saszetkę ekspresowego kisielu lub budyniu i zaspokajałam zachcianki. Od kiedy jednak zrezygnowałam z cukru prawie całkowicie i "torebkowe jedzenie" przestało dla mnie istnieć, ta opcja przestała być aktualna. Ostatnio nawet wyrzuciłam całą torbę takich "specjałów", niektóre mocno przeterminowane (co świadczy o tym kiedy ostatnio taka rzecz była u nas w użyciu). Kisiele domowe z soków owocowych to w naszej rodzinie nic nowego (jagodowy na kłopoty z brzuszkiem to częste lekarstwo), ale budyń jednak zwykle przygotowywało się z paczki. Jakiś czas temu trafiłam na przepis na budyń jaglany Jadłonomii, który bardzo mnie zaintrygował. Potrzebowałam jakiegoś czasu, żeby się z nim oswoić, w końcu zrobiłam, upraszczając go maksymalnie (jak zwykle). Okazał się tak pyszny, że powtarzamy akcję regularnie i wcinamy go bez najmniejszych wyrzutów sumienia. :) Polecam każdemu, bez względu na to, czy jadacie "zwykły" budyń, czy nie. Jest fantastycznie kremowy, w smaku nie ustępuje "zwykłym" budyniom, a jednocześnie jest mega zdrowy. Można go jeść na śniadanie, II śniadanie, podwieczorek, kolację, deser, przekąskę. Ten budyń nie ma słabych stron. ;)


Oryginalny przepis TU
Przepis wegetariański z opcją wegańską / bezglutenowy
Odpowiednie (idealne wręcz! ;) dla dzieci

Składniki na 4-5 porcji:
2 szklanki mleka krowiego lub roślinnego
4 łyżki kaszy jaglanej
2-3 łyżki ulubionego słodu (np. syrop klonowy) do smaku
1 czubata łyżeczka masła lub oleju kokosowego
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Najpierw trzeba pozbawić kaszę jaglaną goryczki. W tym celu należy ją dokładnie wypłukać wrzątkiem oraz pod bieżącą wodą.
Kaszę włóż do miseczki, zalej wrzątkiem, po 5 minutach wylej na sitko i dokładnie wypłucz pod bieżącą wodą. Ja powtarzam tę czynność 2-3-krotnie.

Następnie wszystkie składniki włóż do rondelka i doprowadź do wrzenia, co jakiś czas mieszając (ja mieszam rózgą). Po zagotowaniu zmniejsz ogień i gotuj ok. 15 min do zgęstnienia, co jakiś czas mieszając i uważając, żeby całość się nie przypaliła ani nie wykipiała.

Gdy mleko z kaszą zgęstnieje, zmiksuj je dokładnie za pomocą ręcznego blendera na gładką masę. 
Przelej do pucharków. Podawaj na przykład: 
ze świeżymi owocami
z musem owocowym
posypany orzechami
posypany cynamonem
polany sokiem / sosem owocowym
z owocami z konfitury lub z kompotu
Z CZYM CHCESZ :)


Uwagi do przepisu:

*Kaszę (suchą!) można wcześniej zmielić w młynku, wtedy nie trzeba już na koniec blendować masy. Ja nie mam młynka więc po prostu blenduję całość.
**Budyń można posłodzić suszonymi daktylami w ilości 10-15szt na całość przepisu. W tym celu opłukane daktyle włożyć ze wszystkimi składnikami (pominąć wtedy słód!) do garnka i gotować razem. Dalej postępować jak w przepisie. 
***Świeżo ugotowany budyń jest lejący, później gęstnieje na dość sztywny pudding. Aby budyń był jeszcze bardziej gęsty / sztywniejszy, należy dodać 1 łyżkę kaszy więcej, aby był bardziej płynny, należy odjąć pół do 1 łyżki kaszy.
****W porównaniu ze "zwykłym" budyniem ten jest bardzo sycący, proponuję więc przelewać go do niewielkich pucharków.



źródło zdjęcia: fb


Wiosenne słodkości! Kasza jaglana, potrawa udana - I edycja Domowy Wyrób

sobota, 11 października 2014

Sałatka z chorizo / Chorizo Salad

Rzadko jem mięso, bo nie przepadam za nim, a poza tym mam wrażenie, że nie najlepiej się czuję po jego spożyciu. Kiełbasy nie jadam w ogóle, ponieważ z nieznanego mi powodu bardzo szkodzi mi na żołądek. Czasem jednak nachodzi mnie chętka na coś mięsnego, najlepiej jeszcze pikantnego. Dlatego właśnie w czołówce moich ulubionych wędlin/kiełbas (tych niewielu, które mogę jeść bez późniejszych sensacji żołądkowych) znajduje się hiszpańskie chorizo. Jest to tradycyjna hiszpańska kiełbasa wytwarzana z wieprzowiny o bardzo charakterystycznym zapachu i pikantnym smaku, doprawiana wędzoną papryką i pimiento (rodzaj pikantnej papryki). Na chorizo zawsze mam mnóstwo pomysłów (najlepiej smakuje mi solo z dodatkiem świeżego pieczywa). Dziś zapraszam na sałatkę z dodatkiem tej pysznej kiełbasy. Zainspirowałam się tym przepisem, wprowadziłam jednak kilka swoich modyfikacji. Sałatka jest bardzo orzeźwiająca, jednocześnie treściwa ze względu na znajdujące się w niej mięso. Czas przygotowania jest błyskawiczny, ja jednak lubię ją gdy "odsiedzi swoje" w lodówce i smaki dokładnie się przemacerują. Podaję ją ze świeżym, chrupiącym pieczywem i kieliszkiem dobrze schłodzonego, białego wina (opcjonalnie, ale baaaardzo polecam). ;) Sałatkę można również zabrać ze sobą do pracy czy też do szkoły, dlatego też przepis dodaję do akcji "Zabierz ze sobą posiłek" na Mikserze Kulinarnym.


 Potrawa bezglutenowa
Oryginalny przepis TU

Składniki na 2 osoby:
3-4 łyżki oliwy z oliwek
1 pęto kiełbasy chorizo, pokrojonej w plasterki
2-3 łyżki octu winnego 
1 mała czerwona cebula, pokrojona w drobną kostkę
250 g (1 op) pomidorków koktajlowych
kilka czarnych oliwek, pokrojonych w plasterki
2-3 łyżki posiekanej natki pietruszki

Na patelni rozgrzać oliwę, wrzucić kiełbasę. Gdy się podsmaży a plasterki zaczną się wyginać, wlać na patelnię ocet (uwaga, pryska!). Zmniejszyć ogień i smażyć chwilę cały czas mieszając, aż sos się zredukuje, dobrze połączy i odrobinę zgęstnieje. Jeśli zbyt dużo sosu odparuje, dolać trochę oliwy i octu i podsmażyć jeszcze chwilę, aż otrzymamy łącznie 3-4 łyżki sosu.
Do miski wrzucić pomidorki, cebulę i oliwki, dokładnie wymieszać. Wlać zawartość patelni, razem z kiełbasą, wymieszać. Odstawić do całkowitego wystygnięcia.
Wrzucić natkę pietruszki, wymieszać. Miskę przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki na kilka godzin (można na noc). Można również pominąć ten krok i wcinać sałatkę, gdy kiełbasa jest nadal gorąca. Smacznego!

Uznaję danie za nieodpowiednie dla dzieci tylko ze względu na smażenie. Pod względem składu jest w porządku. ;)






Zabieramy ze sobą posiłek

środa, 1 października 2014

Grzanki z kurkami i serem brie / Brie and Chanterelle Mushroom Toast

Rozmawiałam dziś z przyjaciółką, która opowiadała mi, z jaką pasją ona i jej partner chodzą na grzyby. Ja za zbieraniem darów lasu nie przepadam, ale już jedzenie ich to całkiem inna bajka. :) Najlepsze są grzybki duszone w śmietanie wychodzące spod ręki mojej Mamy, ale jako że Mamę mam daleko, muszę radzić sobie sama. Przepis pochodzi z jednego z moich ulubionych blogów. Niestety przechodzi on w chwili obecnej jakiś "remont", więc link do przepisu podam w późniejszym czasie. A na razie - kurkowe szaleństwo! 


Oryginalny przepis TU
Przepis wegetariański

Składniki na 2 osoby:
1 mała cebula
1-2 ząbki czosnku (lub więcej)
kurki lub inne ulubione grzyby (ja miałam ich tak ze 5-6 pełnych garści)
ser brie (może być inny żółty lub pleśniowy, zależnie od upodobań)
kilka pomidorków koktajlowych
kilka czarnych oliwek
kilka listków bazylii
sól, pieprz, odrobina masła, odrobina oliwy z oliwek
2 bułki ciabatty (lub inne, ja do tego celu zawsze używam ciabatty z Lidla)

*tak naprawdę dodatki mogą być najróżniejsze, w zależności od tego, co się ma w danej chwili w lodówce i od tego, co się lubi. :)

Cebulę i czosnek drobno posiekać, zeszklić na oliwie (można też na maśle).
Kurki posiekać na małe kawałki, dodać do cebuli i czosnku. Smażyć, od czasu do czasu mieszając, aż płyn wyparuje. Doprawić solą i pieprzem.
Bułki przekroić na połówki, posmarować masłem. Ser pokroić na plastry, ułożyć na bułkach. Zapiec w nagrzanym piekarniku, aż ser się trochę roztopi.
Wyjąć bułki z piekarnika, na ser wyłożyć usmażone kurki. Obłożyć połówkami pomidorków koktajlowych, plasterkami oliwek i listkami bazylii. Lub czym dusza zapragnie! :)
Smacznego!

Dzieciom grzyby leśne podajemy po 12 r. ż., dlatego uznaję przepis za nieodpowiedni dla nich. Można natomiast kurki zastąpić pieczarkami, upewnić się, że brie zrobiony jest z mleka pasteryzowanego, pominąć sól i wtedy podać dzieciom po 1 r. ż.




(Nie) nudna kanapka Grzyby

wtorek, 23 września 2014

Shake miętowo - czekoladowy / Peppermint Chocolate Shake

Mam to chyba po Mamie - uwielbiam połączenie mięty z gorzką czekoladą. Czekoladki After Eight, lody miętowo - czekoladowe i inne - jestem w stanie wcinać bez ograniczeń. Dziś shake w moim ulubionym połączeniu smaków - zimny, orzeźwiający w ostatnie ciepłe dni, doskonale miętowy z nutką gorzkiej czekolady, gęsty i kremowy za sprawą "lodów" bananowych, o których przy innej okazji. Wszystkim, którzy lubią takie połączenie smaków serdecznie polecam - nie zawiedziecie się! :)


Oryginalny przepis TU
Przepis wegetariański z opcją wegańską / bezglutenowy
Odpowiednie dla dzieci

Składniki:
1 - 1,5 mrożonego banana (banany obrać, pokroić na kawałki i zamrozić - ja zawsze mam ich sporą ilość w zamrażarce)
1,5 - 3/4 kubka mleka krowiego lub roślinnego
garść świeżych listków mięty
1-2 garście świeżych listków szpinaku, pozbawionych łodyżek (ja dodałam 1)
3-4 kostki gorzkiej czekolady dobrej jakości, startej na tarce o drobnych oczkach (można dodać więcej)
1-2 łyżeczki syropu klonowego lub innego ulubionego słodu (ja nie dodawałam bo dla mnie było wystarczająco słodkie)

Wszystkie składniki oprócz starkowanej czekolady włożyć do blendera i dokładnie zmiksować. Pół łyżeczki czekolady odłożyć, resztę wmieszać do koktajlu. Podawać posypany czekoladą i udekorowany listkiem mięty.
Smacznego!






czwartek, 28 sierpnia 2014

Koktajl krewetkowy / Schrimp Cocktail

Szybka, łatwa i przepyszna przekąska. Krewetki - doskonałe źródło białka. Do tego świeże warzywa i pyszny sos. Nie ma co się rozpisywać - warto spróbować.


Przepis własny
Przepis bezglutenowy
Odpowiednie dla dzieci

Składniki na 2 osoby:
1 op 250 g krewetek koktajlowych (najlepiej nie mrożonych, bo zawierają praktycznie samą wodę)
sałata lodowa porwana na małe kawałki
kilka rzodkiewek pokrojonych w plasterki (zamiast rzodkiewek można użyć świeżego ogórka ze skórką, dokładnie wyszorowanego i pokrojonego w półplasterki
kilka pomidorków koktajlowych pokrojonych na 1/2 lub 1/4
plaster cytryny
koperek, szczypiorek lub pietruszka do dekoracji (opcjonalnie)

Na sos:
2 łyżki majonezu (w dietetycznej wersji można użyć jogurtu naturalnego, ale na pewno zmieni on trochę smak i konsystencję sosu)
2 łyżki ketchupu (ja daję łagodny)
2 łyżki sosu Worcestershire (można go pominąć, ale przyznam, że bez niego sos traci na smaku)
1 łyżeczka chrzanu
*jeżeli ktoś lubi pikantne smaki, może dodać do sosu kilka kropli tabasco lub szczyptę pieprzu cayenne

Przygotować sos - wszystkie składniki sosu dobrze wymieszać. Krewetki odsączyć z zalewy lub ewentualnie rozmrozić i włożyć do miseczki z sosem. Odstawić na jakiś czas do lodówki, żeby smaki się "przegryzły".
W kieliszku lub miseczce ułożyć warzywa. Na wierzch nałożyć krewetki z sosem. Można posypać pietruszką lub szczypiorkiem, a najlepiej posiekanym koperkiem.
Skropić cytryną, jeść od razu.
*Do koktajlu pasuje również jajko na twardo. Wtedy danie zyskuje na sytości.
W wersji dla dzieci można zamienić majonez na jogurt i trochę zmniejszyć ilość chrzanu. Krewetki jak najbardziej można dzieciom podawać, pamiętając jednak, że owoce morza mogą być silnymi alergenami.



Karola

Sałatka zamiast kanapki! Lato w pełni!

Bób z boczkiem i parmezanem / Broad Beans with Bacon and Parmesan

Znów zaniedbuję bloga. :( Brak czasu uniemożliwia mi regularne wrzucanie przepisów, narobiło się więc trochę zaległości. Sezon na bób, który uwielbiam, już się prawie skończył, ale nadal można go jeszcze dostać, lub użyć mrożonego. Bób jest źródłem wielu witamin oraz, co bardzo ważne dla kobiet planujących bądź będących w ciąży, kwasu foliowego. Więcej bardzo przydatnych informacji na temat bobu TU. Oczywiście i niezaprzeczalnie, najlepszy jest bób ugotowany w dobrze osolonej wodzie, podany solo, popity szklanką pysznego, świeżego mleka, jednak czasem lubię poeksperymentować. Tym razem efekt eksperymentu był piorunujący (piorunująco pyszny, dokładnie rzecz biorąc), co potwierdziła testująca potrawę rodzinka. :) Jednocześnie przepis nie mógłby być prostszy. Oto trzyskładnikowe danie z bobu.


Przepis własny
Przepis bezglutenowy
Odpowiednie dla dzieci


Składniki na 2 osoby:
2,5 szklanki świeżego bobu (zimą może być mrożony)
1,5 szklanki chudego boczku, pokrojonego w małe paseczki/skwareczki
3/4 szklanki parmezanu, starkowanego na tarce o dużych oczkach

Bób ugotować w dobrze osolonej wodzie (ok. 5-7 min), osączyć na sicie, szybko przelać zimną wodą, obrać (jeśli ktoś lubi bób ze skórką, można ją zostawić, ponieważ zawiera najwięcej witamin, oczywiście tylko w przypadku, jeśli bób jest ze sprawdzonego źródła, a nie z gigantycznej hurtowni, gdzie trafiają warzywa podsypywane chemią i sztucznie nawożone).
Boczek usmażyć na złoto na suchej patelni (tłuszcz, który wytopi się z boczku wystarczy.) Zdjąć z ognia.
Na patelnię z boczkiem wrzucić obrany bób, wymieszać. Wsypać parmezan, wymieszać. Można odrobinę polać oliwą z oliwek wymieszaną z niewielką ilością soku z cytryny, jeśli boczek był wyjątkowo chudy i danie jest zbyt suche.
Przełożyć na miseczki, posypać parmezanem. Smacznego!
W wersji dla dzieci boczek można podpiec w piekarniku lub zupełnie pominąć, ewentualnie zamienić na inne mięso. Parmezan dobrej jakości, jako przyprawę/dodatek do potraw, można podawać już w początkowej fazie rozszerzania diety.


Lato w pełni!

Karola

niedziela, 15 czerwca 2014

Domowe batoniki wieloziarniste bez cukru {Batoniki muesli} / Homemade Easy Granola Bars (No Added Sugar)

Moje najnowsze odkrycie! :) Mój ulubiony blog jak zwykle okazał się kopalnią pomysłów. Gdy pierwszy raz robiłam te batoniki, myślałam że zejdzie mi dużo dłużej. Okazało się, że przepis jest super prosty i super szybki, a efekt super pyszny. Dodatkowo te batoniki są mega sycące i jeden taki zjedzony do kawy pozwala przetrwać kilka godzin w pracy, a schowany rano do torebki może poratować, gdy z głodu zaczynamy myśleć o hot dogach, hamburgerach, chipsach i innych "zapychaczach". Ponieważ batoniki nie są zbyt słodkie, można do nich dodać odrobinę ulubionego słodu np. miodu, syropu klonowego etc. Dodatkowo te pyszności świetnie się mrozi, więc można zrobić ich więcej i trzymać w zamrażarce. Angela z Oh She Glows radzi zapakować każdy batonik osobno w papier do pieczenia i dopiero do woreczka, ale myślę, że sam woreczek strunowy lub pudełko z pokrywką (nadające się do trzymania w zamrażalniku) również zda egzamin. Przepis odrobinę zmodyfikowałam, ale generalnie trzymałam się oryginału.


Oryginalny przepis TU
Przepis wegetariański / wegański
Przepis z opcją bezglutenową
Odpowiednie dla dzieci


Składniki na 16-20 batoników:
1,5 szklanki dojrzałych bananów rozgniecionych widelcem (około 3 średnie / duże banany)
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (opcjonalnie)
2 szklanki płatków owsianych (można użyć bezglutenowych)
1/2-3/4 szklanki suszonych wiśni, moreli, śliwek, żurawiny lub innych ulubionych suszonych owoców posiekanych (ja użyłam 3/4 szklanki żurawiny za pierwszym razem, za drugim tyle samo suszonych śliwek, a robiąc dla koleżanki podzieliłam masę na pół i do jednej połowy dodałam żurawinę, a do drugiej morele)
1/2 szklanki posiekanych orzechów włoskich (lub innych ulubionych)
1/2 szklanki nasion słonecznika
1/2 szklanki łuskanych nasion dyni
1/2 szklanki migdałów w płatkach
1/4 szklanki nasion lnu
1 łyżeczka cynamonu
1/4 łyżeczki soli morskiej lub do smaku
1/4-1/2 szklanki posiekanej, gorzkiej czekolady (opcjonalnie - ja dodałam do połowy batoników)

Rozgrzać piekarnik do 180°C. Wyłożyć dużą blaszkę papierem do pieczenia
W dużej misce rozgnieść banana widelcem, aż będzie gładki. Wymieszać z wanilią.
Umieścić płatki owsiane w rozdrabniaczu (lub blenderze na najniższej prędkości) i miksować, aż płatki będą grubo posiekane (nie na pył!!!). Wmieszać do masy bananowej.
Posiekać orzechy i wiśnie (ja również wrzucałam je na chwilkę do rozdrabniacza - opcja dla leniwych) i wymieszać je i z resztą składników, aż będą dokładnie połączone. Jeśli wybierasz opcje z czekoladą, właśnie teraz podziel masę na połowę i do jednej połowy dodaj posiekaną czekoladę i dobrze wymieszaj. Jeżeli chcesz, aby wszystkie batoniki były o smaku czekoladowym, podwój ilość czekolady i wmieszaj ją do całej masy.
Przełożyć mieszaninę do przygotowanego naczynia. Przycisnąć i wygładzić dokładnie rękami, aż masa będzie równa na całej powierzchni.
Piec przez ok. 30 min, aż masa będzie sztywna i lekko złota wzdłuż krawędzi. Umieścić naczynie na kratce do studzenia na 10 minut (lub na desce do krojenia w razie braku kratki), a następnie ostrożnie wsunąć nóż pomiędzy upieczoną masę a papier aby poluzować końce i unieść. Umieścić ponownie na kratce na 10 minut, a potem w lodówce na kolejne 10 minut (jest to opcja dla tych, którzy nie lubią czekać, czyli dla mnie. Drugiej porcji pozwoliłam po prostu naturalnie wystygnąć).
Gdy masa jest już zupełnie wystudzona, pokroić w paski - batoniki, lub wedle uznania na mniejsze kawałki - takie na jeden kęs.
Idealne dla dzieci, nawet na śniadanie lub przekąskę w podróży.
Smacznego! :)

Notka: Jeśli zamieniamy orzechy włoskie na laskowe, należy je najpierw włożyć na kilka minut na blachę do nagrzanego piekarnika, uprażyć aż skórka popęka i zrobi się ciemnobrązowa, a następnie się jej pozbyć. Skórkę z uprażonych orzechów ściągamy w następujący sposób: gorące orzechy wysypujemy na ściereczkę, przykrywamy drugą i przez chwilę energicznie pocieramy, aż skórki zejdą z orzechów. Następnie wybieramy orzechy spomiędzy pokruszonych skórek i tak przygotowane dopiero wrzucamy do rozdrabniacza.

Masa bez czekolady...

Masa z czekoladą...








Karola Jeść czy grać?

wtorek, 27 maja 2014

Pieczona nektarynka / Baked Nectarine

Wracam pomalutku, nieśmiało, szybką prostą przekąską. Brak czasu uniemożliwił mi ostatnio regularne wrzucanie przepisów, ale postaram się nadrobić zaległości. :)


Przepis własny
Przepis wegetariański

Składniki na 2 osoby:
1 duża, słodka, dojrzała nektarynka
2 kawałki sera pleśniowego camembert lub brie
2 łyżeczki miodu (miód podajemy po 1 r.ż)
2 łyżeczki żurawiny ze słoika dobrej jakości
2 łyżeczki jogurtu greckiego
2 łyżeczki domowej granoli lub innych ulubionych płatków, najlepiej takich bez cukru i chemii

Przydadzą się: 2 foremki do babeczek (u mnie metalowe)

Nektarynkę przekroiłam na pół i wyjęłam pestkę. W zagłębienia po pestce włożyłam po łyżeczce miodu. Połówki nektarynki wraz z miodem włożyłam do foremek i do nagrzanego piekarnika na ok. 5-10 min. Po tym czasie na wierzchu położyłam kawałki sera i żurawinę i zapiekałam jeszcze 5 min, aż ser się lekko roztopił (zapiekałam "na dwa razy", ponieważ przy pierwszej próbie, gdy włożyłam nektarynę z serem od razu do piekarnika cały ser niestety mi spłynął). Po upieczeniu wyjęłam foremki z piekarnika, jeszcze gorące danie ozdobiłam jogurtem greckim i granolą. Pyszności. :)
W wersji dla dzieci ser camembert możemy zamienić np. na kozi twarożek. Jednocześnie chciałabym obalić mit - sery pleśniowe z pasteryzowanego mleka w niewielkiej ilości możemy podawać już po 1 r.ż., nie po trzecim, jak podają niektóre "wytyczne". ;)


Karola