niedziela, 13 kwietnia 2014

Micha zdrowia czyli jak utylizuję resztki / The Bowl of Health

Często zdarza się, że zostaje mi w lodówce 1/2 papryki, 1/3 puszki fasoli, pół ogórka albo inne tego rodzaju "resztki". Czasem uzbiera się takich śmiesznych skrawków całkiem sporo i wtedy zawsze kminię co tu z nich wykombinować. Tym razem miałam trochę świeżych warzyw, kawałek sałaty, pół paczki marchewki krojonej w wiórki (kupiłam z ciekawości, ale dochodzę do wniosku, że pokrojenie w cienkie plasterki, słupki lub po prostu starkowanie marchewki na tarce wyjdzie taniej, a tak samo smacznie.) Dzisiejszy post to nawet nie przepis a raczej pomysł na to, co zrobić z takimi właśnie "resztkami".

Przepis wegetariański z opcją wegańską (pominąć jajo) / bezglutenowy

Przeglądając mój ulubiony blog Oh She Glows, często natykam się na piękne zdjęcia BOWLS, czyli misek pełnych pyszności. Próbując wymyślić co zrobić z moimi warzywami, zainspirowałam się przepisami na BOWLS i wyszła mi z tego moja własna Micha Zdrowia, jak ją nazwałam. :) Do takiej Michy można wrzucić naprawdę wszystko.


U mnie pojawiły się:
1/4 czerwonej papryki - pełna witamin (krótkie info TU)
1 gałązka selera naciowego - właściwości oczyszczające i inne (krótkie info TU)
1/4 paczki marchwi - nie sposób przecenić jej zdrowotnych właściwości (krótkie info TU)
1 jajko ugotowane na twardo - pilnuję czasu gotowania do 10min ( a dlaczego? krótkie info TU)
1/3 puszki czerwonej fasoli - świetne źródło białka (krótkie info TU)
1/2 awokado - doskonałe źródło kwasów tłuszczowych (krótkie info TU)
1/4 białej rzodkwi - zawiera mnóstwo witamin i działa moczopędnie (krótkie info TU)
1 mały pomidor - cenne źródło likopenu i potasu (krótkie info TU)

Do tego ugotowałam:
kilka łyżek kaszy quinoa (ja przeważnie kupuję firmy Sante - nie jest to reklama, ale zauważyłam, że jest chyba najłatwiej dostępna, w supermarketach, a nawet mniejszych sklepach spożywczych, które posiadają sekcję "zdrowa żywność) - więcej o kaszy quinoa TU

I upiekłam w piekarniku z solą, pieprzem i chili:
1/4 mojej ukochanej dyni piżmowej (do zdobycia w hipermarketach Tesco lub w internecie, cena całkiem przystępna, smak nieporównywalny do innych rodzajów dyni. Polecam!)

Wszystko podałam na sałacie lodowej, z dodatkiem sporej ilości hummusu (o nim innym razem), polane oliwą wymieszaną z odrobiną soku z cytryny i drobno posiekaną natką pietruszki i posypane moją mieszanką uprażonych ziaren (o tym również przy innej okazji).

Przyznam szczerze, nie podołałam, jadłam na dwie raty. ;) A najadłam się za wszystkie czasy! Tym, którzy mówią, że warzywami nie da się najeść, polecam spróbować pokonać taką Michę. :)








Jako dodatek przygotowałam owocowo-warzywny koktajl z zamrożonego (przeze mnie) jarmużu, banana, gruszki i jabłka. Pyszności! :)



Zdrowy tryb życiaDania dla urody  










Karola

2 komentarze :

agusia pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
agusia pisze...

Mmmm... rewelacja :-) Dziękuję za udział w akcji "Dania dla urody".